IQ jest arbitralnie skonstruowanym pakietem bliżej nieokreślonych, nabytych i dziedziczonych parametrów sprawności umysłowej; Test IQ mierzy umiejętność tworzenia uogólnień z niekompletnych danych i wywodzenia z nich nowych informacji zgodnie z abstrakcyjnymi regułami. Inaczej, „test IQ mierzy umiejętność budowania modeli na podstawie wcześniejszych doświadczeń, a potem wykorzystania tychże modeli do określenia, co wydarzy się w przyszłości”. Jeszcze inaczej: mierzy sprawność w manipulowaniu symbolami i abstrakcjami do celów rozpoznawania wzorców oraz prawidłowości.
Teoria ma dawać moc predykcyjną.
Religia jest w tym sensie zgodna z prawami natury, że jest sposobem grup ludzi na dostrajanie swoich instytucji kulturowych, obyczajów i zachowania do prawideł i okoliczności
rządzących ich przetrwaniem.
Możliwe jest poparte całkowitą pewnością odrzucenie teorii, jednak nie jest możliwe całkowicie pewne przyjęcie teorii.
Twierdzenie i teoria naukowa powinny być tak zbudowane, aby dało się zweryfikować (np. przez eksperyment) ich prawdziwość lub zakres sytuacji, w których opisują zjawiska
realnego świata.
Semantyczna definicja prawdy: Zdanie „p” jest prawdziwe wtedy i tylko wtedy gdy p.
W każdym systemie aksjomatycznym występują twierdzenia, które są prawdziwe, ale których nie można udowodnić.
Są wyspy na oceanie matematyki, do których nie sposób dotrzeć za pomocą małych kroczków metody dedukcyjnej.
Rekonceptualizacja: faktycznym narkotykiem są hormony produkowane przez mózg, a nie substancje psychoaktywne (bodźce z zewnątrz) […] [teza ta wynika m.in. z] istnienia całego rynku terapii uzależnień behawioralnych.
Nie rozmawiamy w celu wymiany informacji. Większość rozmów to przede wszystkim mniej lub bardziej jawne renegocjacje statusu.
Sekretem napisania perfekcyjnych dialogów powieściowych jest pokazać, w jaki sposób mówiący wzajemnie uznają, podwyższają lub obniżają status własny i innych postaci.
Cała „ewolucyjna teoria piękna” jest błędnie skonceptualizowana i myląco nazwana przez jej propagatorów. Mechanizm aprobaty społecznej to nie „poczucie piękna”. To będący
produktem koewolucji biologicznej i kulturowej mechanizm
zwiększający fitness (selekcję naturalną) społeczności przez
podnoszenie statusu tych jej członków, których wysiłek/talent/poświęcenie wzbogaca całą społeczność.
Interakcje między homeostatami, choćby relacje między ludźmi czy państwami, polegają na nieustannej renegocjacji statusu i sprawczości: na stroszeniu, blefie etc.
Sferą zachowań dominacyjnych rządzą siły równie potężne,
co fetyszyzmem w sferze seksualności.
Niech twoja mowa będzie „tak, tak” albo „nie, nie”. A co nadto
jest, od twych uciążliwych dla otoczenia uzależnień hormonalnych pochodzi.
Jeśli chcesz być wspaniałym rozmówcą, musisz pozwolić temu drugiemu, aby był koszmarnym.
Gdy zidentyfikować „fetysz” rozmówcy, możemy zaspokoić jego
„głód narkotyczny”. Połóż na stole transakcję-przynętę: daj mu
prestiż, okazję do dominacji, daj się wygadać itp. Ale w zamian
za smakołyk niech zrobi sztuczkę – to, co od niego potrzebujesz. Pozornie niewinna odmowa często kończy znajomość lub prowokuje akt skrytej lub skrajnie agresywnej zemsty. Logika zemsty: narkomanowi na „głodzie” zabrałeś właśnie sprzed nosa działkę heroiny!
Uczciwego traktowania i przestrzegania warunków umów spodziewaj się wyłącznie jeśli jesteś stroną o w miarę równym statusie.
Ultymatywna wytyczna dla oceniania ludzkich charakterów: zidentyfikuj typ bodźców, które oceniana osoba zaprzęga do uruchamiania hormonalnych mechanizmów nagradzania.
Maksyma przywódcy: dokonuj drobnych aktów podniesienia w górę statusu osób niższych pozycją od ciebie.
Zanim zwiążesz się z jakąś osobą emocjonalnie lub biznesowo, zobacz, jak traktuje ona ludzi o niższym statusie, którzy nie mają jak się odegrać lub komu poskarżyć.
Potrzeba zachowania godności jest jedną z najpotężniejszych sił rządzących ludzkimi reakcjami i motywacjami.
Kluczowy atrybut i parametr legitymizacji władzy to zdolność
stania się źródłem prawa.
Ideologia to pakiet twierdzeń normatywnych lub interpretujących na własne potrzeby „prawa naturalne” świata zastanego, celem usprawiedliwienia stosowania przemocy.
Aby nazwać świat, trzeba go najpierw opanować.
Język to pakiet narzędzi władzy, o który toczą się boje
dominacyjne.
Struktura systemu determinuje jego zachowanie.
Cała cywilizacja ludzka na planecie Ziemia, zdolna globalnym
wysiłkiem zrealizować projekt stacji kosmicznej, jak też poszczególne państwa oraz mocarstwa, utrzymują się przy życiu dzięki podatnym na zakłócenia i atak zjawiskom emergentnej
ultrakooperacji.
Im bardziej wychylenia zagrażają egzystencji systemu homeostatycznego, tym łatwiejsze jest przewidzenie jego opcji decyzyjnych.
Spraw, by atakowany utracił antykruchość. Najskuteczniejszą formą ataku jest zaburzyć funkcjonowanie tego systemu tak, aby zwiększyć prawdopodobieństwo pojawiania się w nim zaburzających homeostazę zjawisk emergentnych, których nie da się kontrolować za pomocą opanowanych wcześniej narzędzi regulacyjnych.
Zmniejsz zdolność przeciwnika do komunikacji i interakcji ze
środowiskiem, a podtrzymaj lub zwiększ tę zdolność u siebie.
Wygra ten, kto jest zdolny dostroić się do rytmu pola walki.
Definicja istoty fortelu: To akt oddziaływania wykraczający
poza ramy predykcyjne oponenta. Inaczej: to akt wygenerowania Czarnego Łabędzia.
Proces wdrażania/indoktrynacji do kultury powoduje trwałe fizjologiczne zmiany w mózgu. […] kultura (w tym dieta) zmienia nas fizjologicznie niezależnie od cech genetycznych
(w tym różnic rasowych), parametrów środowiska i ekspresji
genów. […] Nie da się odseparować kultury (oprogramowania
kulturowego), „psychologii” i fizjologii naszego mózgu, ponieważ kultura fizycznie zmienia sposób jego organizacji i funkcjonowania.
Jesteśmy gatunkiem opierającym przetrwanie i zdolność rozmnożenia o parametry kultury. Kultura zaś to system naśladowania zachowań.
Żaden z gatunków małp spokrewnionych z człowiekiem nie
przejawia dwóch cech jednocześnie: życia w dużych grupach
i praktyki małżeństw monogamicznych. Małżeństwa takie są
wyłącznie produktem kultury homo sapiens.
Gotowość zaufania osobom obcym (ang. in-out-group trust) jest
odwrotnie proporcjonalna do obecności struktur klanowych.
Cechy psychiczne [drugiego pokolenia migrantów] były przenoszone przez wychowanie, a nie produkowane przez złą jakość systemu politycznego, bezpieczeństwo socjalne, wystawienie na klimat, choroby endemiczne, bądź opresje w docelowym miejscu zamieszkania rodziców.
Nastąpiła sakralizacja cech psychologicznych kształtowanych wcześniej przez niesterowane mechanizmy ewolucji kulturowej.
Religia nie jest „zbiorem zabobonów”. Jest pakietem narzędzi
stworzonych do misji cywilizującej: udomawiania istot ludzkich
wedle określonego wzorca formatowania cywilizacyjnego.
Jest też najskuteczniejszym znanym ludzkości generatorem
wspólnego mitu i mitu motywującego. To dlatego system religijny jest podstawowym celem agresji ideologicznej – kampanii zwalczania konkurencji.
Handel cywilizuje – jest impulsem ewolucyjnym dla bezosobowej prospołeczności.
Atak przeprowadzony przez Mistrza Wojowania ma na celu zniszczenie zdolności do ultrakooperacji atakowanej społeczności,
utrudnienie skalowania tej zdolności do optymalnego poziomu.
Tylko grupy mogą uciskać inne grupy oraz całe społeczeństwa. A grupa uciskająca musi być wewnętrznie spójna.
Zachowania kooperacyjne trzeba wymusić.
W obrębie grupy tchórzom powodzi się lepiej niż odważnym. Jednak
na poziomie wyższym, społeczności pełne tchórzy są eliminowane
przez te, które pełne są odważnych.
Zdolność każdej grupy ludzi do przetrwania można określić dwo-
ma specyficznymi parametrami oprogramowania kulturowego jej
członków:
1. Zdolność do osiągania kolektywnych celów.
2. Zdolność jednostek do poświęcania dobra osobistego na rzecz realizowania celów społeczności.
Konflikt zewnętrzny sprawia, że znikają [konflikty] wewnętrzne.
Dzieła takie jak średniowieczne katedry czy Göbekli Tepe to sposób łączenia ludzi w osiągającą wspólne cele społeczność.
Tak jak istnieją produkty i marki prestiżowe (np. BMW, iPhone), tak istnieją „ideologie prestiżowe”.
Tak długo jak ludzie czują czyjś wzrok na karku, zachowują się
lepiej. A grupy ludzi, którzy zachowują się miło wobec siebie,
wygrywają z grupami, które tego nie robią.
Zdolność do kooperacji oraz postęp moralny i materialny ludzkości
to produkt [uboczny] „dobrych wojen”.
Cecha rozpoznawcza toksycznego poglądu lub ideologii:
nie tylko waliduje wybory życiowe, ale podnosi prestiż osoby go
głoszącej. To dlatego nawet najbardziej merytoryczna krytyka
zawsze będzie odebrana emocjonalnie – jako atak naruszający
status i prestiż.
Biali „liberałowie” w USA wyróżniają się posiadaniem wyjątkowej cechy: preferencji dla obcych (zwł. pokrzywdzonych) ponad lojalnością do własnej grupy.
Zasadniczo każdą aktywność ludzką, indywidualną i zbiorową,
da się opisać za pomocą pojęcia sprawczości.
(Zdolność decydowania i sprawczość)
Obserwacja → Orientacja → Decyzja → Akcja
Percepcja → Wizja → Decyzyjność (Wola) → Sprawczość
Arystoteles → Aleksander Wielki
Napoleon → Napoleon
Otto von Bismarck → Wilhelm I
Zwycięstwa nie należy poszukiwać w fizycznym wymiarze,
gdyż zmagania odbywają się poza tradycyjnie rozumianym
polem walki.
Przeciwnik ma działać według logiki innej, niż ta dyktowana
przez bezpośrednie pole walki.
Naśladowanie zachowań i praktyk jest kluczową cechą
konstytutywną homo sapiens. Wtórną adaptacją tego
pakietu cech dziedziczonych i fizjologicznych stała się zdolność do ultrakooperacji – skalowania w górę kooperujących społeczności. Budowanie cywilizacji i imperiów jest najwyższą formą tej zdolności.
Filtr etniczny blokuje możliwość skalowania: rozmnażanie
działa wolniej niż indoktrynacja. Adaptacja wtórna kopiowania oprogramowania kulturowego umożliwia skalowalność. […] „Sekretną” mocą sprawczą wszelkich przywódców
i niejawnych ośrodków władzy jest zdolność skalowania
w górę liczby wyznawców poprzez infekowanie ich „wspólnym mitem”. Ten ustanowi władzę nad duszami, kto potrafi sterować mechanizmami „społecznych epidemii”.
Duże grupy obcych sobie ludzi mogą współpracować, gdy
łączy ich wiara we wspólny mit.
Technologie oraz idee wynikają jedne z drugich, a kluczem
do sukcesu przełomowego wynalazku jest rekombinacja idei.
Wynalazki są końcowym produktem skomplikowanej struktury synergicznej wcześniejszych wynalazków oraz inspirujących wizji podsuwanych przez niepowiązane wcześniej branże i sfery życia.
Aby zainicjować rewolucję przemysłową, trzeba najpierw
stworzyć wysoce wydajne imperium handlowe.
Trzy funkcje – nadwyżki, magazynowanie/przesyłanie
oraz wymiana – są filarami każdego imperium żywnościowego od starożytnego Egiptu po wiktoriańską Anglię i Pax Americana.
Czym bardziej wyrafinowana i nowoczesna jest nasza technologia, tym bardziej wrażliwi jesteśmy na zakłócenia w dostawach surowców.
Potrzeba całej wioski [by wychować dziecko].
Najwyższa forma ataku: zdewastuj oprogramowanie kulturowe generujące ultrakooperację i asabijję: przerwij
międzypokoleniową transmisję tego oprogramowania.
Proces cywilizowania człowieka polega na tym, że za pomocą przymusu dziecko jest wyrywane ze stanu pierwotnej
dzikości – stan ten to zaspokajanie przyjemności biologicznych. […] „Cywilizowanie” istoty ludzkiej […] polega na zbu-
dowaniu takich mechanizmów motywacji i samokontroli, które formują system motywacyjny (w tym hormonalny – tzw. szlak dopaminowy) do osiągania przyjemności (satysfakcji) z wykonywania pracy pożytecznej dla innych.
Sajgon w Meksyku, Meksyk u Arabów, a dzika Afryka w Sajgonie. Te rozmaite powiedzonka, odnoszące się przede wszystkim do praktyki przestrzegania przepisów ruchu drogowego, odnoszą się do kwestii tzw. ultrakooperacji. Rdzeniem tej cechy, nabywanej przez ludzi w procesie socjalizacji, jest podległość pod system praw, który określa prawa i obowiązki członków społeczności – zależne oczywiście od statusu i pozycji społecznej.
W społecznościach neolitycznych górną granicą wzrostu społeczności zdaje się być 100-200 osobników. Większe społeczności zdolne są do przetrwania dzięki podatnym na zakłócenia i atak zjawiskom emergentnej ultrakooperacji – zdolności współpracy ludzi niezależnie od więzów pokrewieństwa (klanowych, rodowych).
Zdolność ludzi do tworzenia organizmów państwowych czy imperiów wynika z postępu koewolucji biologicznej i kulturowej. To prawa i zasady tzw. bezosobowego zaufania (z osobami spoza klanu/rodziny), poszanowania godności, własności osób obcych i tym podobne cechy (►SP VII.7).
Duże grupy obcych sobie ludzi mogą współpracować, gdy łączy ich wiara w tzw. wspólny mit i zaufanie rozumiane jako dobro publiczne. Wspólny mit to także mit energetyzujący i mobilizujący do podejmowania wszelkich typów wysiłku kolektywnego. Historycznie najskuteczniejszym generatorem takiego mitu były religie, zwłaszcza abrahamowe. Są one kluczowym, najwydajniejszym składnikiem oprogramowania kulturowego, który napędza zjawisko ultrakooperacji.
Przykładem skoku ewolucyjnego, który usuwa niewidzialny sufit rozrostu wielkości wspólnoty jest różnica między religią Starego Testamentu i chrześcijaństwem. Wyznawcą tej pierwszej można stać się przez urodzenie. W chrześcijaństwie pojawia się nawrócenie, polegające na przejściu rytuału przyjęcia pakietu kulturowego. Rytuał dostępny jest dla wszystkich bez ograniczeń rasowych, kulturowych czy innych.
Homo sapiens jest gatunkiem żyjącym społecznie, a swoją zdolność przetrwania (reprodukcji, zdobywania zasobów) generuje na poziomie nie jednostkowym, a kooperujących wspólnot. Tą zdolność przetrwania opieramy na mechanizmach obyczajowych, prawie, zdolności do samokontroli. To tymi instrumentami społeczność wymusza na swych członkach zachowania dobre dla społeczności, ale czasem zgubne lub „opresyjne” dla jednostki.
Kontynuując, myśleć systemami, to mieć zdolność wyszukiwania punktów newralgicznych. Ten, kto lepiej rozumie, jak przeprowadzony atak zakłóci działanie całego systemu (np. wie, gdzie jest newralgiczny punkt, którego naruszenie doprowadzi do knock-outu), zwycięstwo ma w kieszeni.
Kruchość to podatność systemu na bodźce destrukcyjne. Krucha jest porcelanowa filiżanka. Uderzenie młotkiem zniszczy ją. Odporność wykazuje kauczukowa piłka – identyczne uderzenie młotkiem sprawi, że odkształci się, a gdy oddziaływanie zniknie, wróci do pierwotnego kształtu.
Ale istnieje druga odwrotność kruchości – antykruchość. To cecha systemów, zwłaszcza homeostatycznych, która sprawia, że system zwiększa odporność na kolejne wystąpienia bodźca destrukcyjnego. Inaczej: co nas nie zabija, to nas wzmacnia6. Organizmy biologiczne są antykruche dzięki układowi odpornościowemu i szczepionkom: kolejne infekcje tym samym lub podobnym patogenem są zwalczane coraz skuteczniej. Walczące ze sobą armie również przejawiają antykruchość: ucząc się kontrować i wykorzystywać coraz to kolejne wymyślane przez przeciwnika taktyki czy strategie.
Ang. prestige-biased-cultural-transmission.
Termin ten, stosowany w języku fachowym antropologii, tłumaczy kierunek przepływu wzorców kulturowych. Atrakcyjne, a więc dobrowolnie kopiowane i naśladowane są te wzorce, które zostały wytworzone przez społeczności postrzegane jako silne, zasobne, mające historię sukcesów.
Takie mity to siły, które pozwalają społecznościom porwać się na czyn zbudowania tysiącletniego imperium. To też siły, które sprawiają, że cały naród kolektywnie zgadza się na wyrzeczenia po to, aby zbudować lepszą, dumną przyszłość dla swoich dzieci.
Takie mity to też pakiety „aktów wiary ustanawiających porządek świata”, które pozwalają stworzyć stabilne i prosperu-
jące społeczeństwa.
To forma ideologii. To pakiet parametrów formatowania kulturowego, zestaw wierzeń i twierdzeń normatywnych na temat przyszłości i innych grup ludzi, który uzasadnia (daje prawo) do zdominowania innych ludzi lub stosowania wobec nich przymusu lub siły celem ich podporządkowania w systemie hierarchicznym oraz jednocześnie przejęcia ich zasobów materialnych.
Ten pakiet ma właściwość energetyzującą w tym sensie, że pobudza do działania na rzecz budowania „świetlanej przyszłości” duże grupy ludzi – wierzą oni, że „przyszłość należy do nich” przez to, że są lepsi niż członkowie innych grup ze względu na dowolną cechę, na przykład rasę, poziom rozwoju cywilizacyjnego, prawo do odzyskania godności i honoru. Przykładem jest wizja „tysiącletniej Rzeszy w Niemczech lat 30. XX wieku
(en. Darwinian Theory of Beauty)
Wedle tej teorii, promowanej przez Denisa Duttona, Homo Sapiens jako gatunek kooperujący wykształcił wyjątkowe przystosowanie ewolucyjne, które zwiększa zdolność przetrwania kolektywnego. Za „piękne” uznajemy to, co wymaga kunsztu, samodyscypliny i wysiłku. Znamionujące te cechy zachowania wywołują w nas poczucie satysfakcji. Przede wszystkim jednak wyzwalają okazywanie aprobaty społecznej.
Aprobata ta jest aktywatorem układu dopaminergicznego w członku społeczności, który wykształcił kunszt i dyscyplinę tworzenia dóbr materialnych. Z tym mechanizmem powiązany jest mechanizm poszukiwania aprobaty społecznej, obecny w każdym z nas. Inaczej: kultury nagradzające swoich nosicieli za wysiłek, determinację, kunszt czy bezosobową prospołeczność produkują więcej zachęt do pracy nad sobą i pracy na rzecz innych. W rezultacie wyprodukują i wygenerują więcej i lepszych wytworów kultury materialnej (np. broń). Stworzą też więcej praw i obyczajów podnoszących zdolność do kooperacji i ultrakooperacji.
Cała „ewolucyjna teoria piękna” jest błędnie skonceptualizowana i myląco nazwana przez jej propagatorów. Mechanizm aprobaty społecznej to nie „poczucie piękna”. To będący produktem koewolucji biologicznej i kulturowej mechanizm zwiększający fitness (selekcję naturalną) społeczności przez podnoszenie statusu tych jej członków, których wysiłek/talent/poświęcenie wzbogaca całą społeczność. Jego istotą jest nabywanie przez wspólnoty ludzkie zdolności do przetrwania i tworzenia synergicznych silników przekazu kulturowego (zob. VI.3 Formatowanie cywilizacyjne).
Przy tym temacie pojawia się inny kluczowy termin - dominant majority, czyli dominująca większość.
Nota wstępna. Stwierdzam z pełnym przekonaniem, że cywilizowanie istoty ludzkiej, proces socjalizacji i wychowywania młodego człowieka (w tym wpojenie kluczowej zdolności – do samokontroli) w najwcześniejszej fazie tych procesów polega na przemodelowaniu i przestrojeniu działania mózgu, a precyzyjnie – radykalnej, fizjologicznej przebudowie struktur odpowiedzialnych za motywację.
Najważniejszą z nich jest układ dopaminergiczny. Nota napisana po bardzo długich przemyśleniach treści dziesiątek książek z zakresu od starożytnych opowieści dydaktycznych, przez antropologię i kwestię restrykcji na zachowania seksualne do współczesnych podręczników treningu wojskowego i służb wywiadowczych.
Poddany treningowi delikwent przestaje być powodowany zwierzęcymi instynktami przetrwania – zdobycia pokarmu
i rozmnożenia. Jego nagrodami i karami stają się aprobaty i kary za zachowania pro- i antyspołeczne. Optymalnie jednostka staje się elementem zwiększającym kolektywną zdolność przetrwania ultrakooperującej społeczności (s. 454). Ta zdolność przetrwania jest efektem koewolucji biologicznej (opartej na dziedziczeniu, kod DNA) i kulturowej (opartej na przekazie międzypokoleniowym).
Inaczej, każdy z nas jest częścią większej całości – społeczności, która wykształciła pakiet oprogramowania kulturowego, instalowanym w nas od kołyski. Konflikt między pierwotnymi instynktami a kulturową nadbudową, między „egoizmem” i interesem wspólnoty, manifestujący się w kulturze Zachodu jako walka Dobra ze Złem, był i zawsze będzie najgłębszą esencją i materią z której czerpią swoje materiały budowlane wszyscy twórcy systemów motywacyjnych: ideologii takich jak kapitalizm czy potężnych imperiów.
Nota druga: prezentowana w tym eseju moja autorska wizja-hipoteza fetyszy dominacyjnych – choć opiera się częściowo na pracy psychologów, psychiatrów i antropologów – nie zasługuje na miano w pełni naukowej. Jest ledwie ramą koncepcyjną, która ma służyć konkretnej potrzebie praktycznej. Ma redukować chaos informacyjny i wspierać w identyfikacji ludzi przejawiających zachowania toksyczne. Inaczej: w moim przekonaniu ma moc predykcyjną i sterowniczą co do ludzkich zachowań.
Magicznym i obecnym we współczesnej psychologii pojęciem streszczającym cały poniższy wywód w sposób bliższy metodologicznej poprawności są „uzależnienia behawioralne”1.
Wszyscy jesteśmy beznadziejnie uzależnionymi narkomanami bez szans na ucieczkę z nałogu. Ten nałóg jest treścią naszego życia i integralną częścią ludzkiej natury. To, co możemy – a jest to całkiem dużo – to dokonać tzw. wtórnej adaptacji biologicznych mechanizmów neurofizjologicznych by zaprząc je do budowy cywilizacji… Kierować tym nałogiem tak, aby jego efekty były pożyteczne dla nas i społeczności. Naszym uzależnieniem od hormonów rządzą trzy proste reguły:
Przykłady wyliczone poniżej, ale także cała „teoria”, są formą rekonceptualizacji. Mnie samemu teoria ta służy jako narzędzie do kontrolowania zachowania własnego oraz innych. Zdolność przewidywania zachowań ludzi, jaką zapewnia, wynika z naszej konstrukcji biologicznej oraz oprogramowania kulturowego, które przejawiają nieliniową, trudną do okiełznania plastyczność.
„Teoria fetyszy dominacyjnych” jest połączeniem dwóch spostrzeżeń: rekonceptualizacji tego, że faktycznym narkotykiem są hormony produkowane przez mózg, a nie substancje psychoaktywne oraz istnienia całego rynku terapii uzależnień behawioralnych.
Na uzależnionych potrafią działać najprzedziwniejsze bodźce. Pewien były narkoman musiał unikać kreskówek, bo na opakowaniach działek sprzedawanych mu kiedyś przez dilera widnieli ich bohaterowie2.
„Narkotyki dokonują skoku na obwód pragnienia” – tak sformułował ich działanie Alan Leshner, były dyrektor Krajowego Instytutu ds. Nadużywania Środków Odurzających w USA. Sterowany dopaminą układ motywacyjny mózgu jest pobudzany znacznie intensywniej przez środki psychoaktywne niż naturalne nagrody – jedzenie i seks. Kontrolę nad układami mózgowymi, które wyewoluowały w kluczowym dla nas celu utrzymania nas przy życiu, przejmuje uzależniająca substancja chemiczna. Na marginesie – to wyjaśnia, dlaczego uzależnienie od jedzenia i seksu ma tak wiele wspólnego z narkomanią.
Narkotyki „twarde” sztucznie odpalają układ dopaminowy: wymijają skomplikowane obwody „niespodzianki” (pobudzenia antycypacyjnego). Związek gwałtownego podnoszenia poziomu narkotyku we krwi z intensywnością wyrzutu dopaminy sprawia, że nałogowcy z czasem przechodzą na wstrzykiwanie dożylnie. Wcześniej praktykowane drogi przyjmowania dawek nie zapewniają im pożądanego dreszczu. Nałóg pogłębia się i osoba uzależniona pozostaje jedynie z dojmującym głodem kolejnej działki.
Układ ten w swoim naturalnym stanie odpala trzy do pięciu razy na sekundę. Częstotliwość rośnie do dwudziestu, a nawet trzydziestu razy na sekundę w przypadku pobudzenia bodźcem. Układ dopaminowy wyłącza się, gdy nie pojawia się oczekiwana nagroda. Wtedy częstotliwość wyrzutów hormonu nagrody spada do zera, a uzależniony „wpada w czarną dziurę”. Zamknięcie dopływu dopaminy sprawia, że czuje się rozżalony i oszukany.
Wiedzę o tych mechanizmach ludzkiego systemu motywacyjnego stosują w praktyce twórcy gier. Gry on-line są znakomitym narzędziem badania ludzkiej natury, opartym na selekcji quasi-ewolucyjnej. Gromadzą informacje o momentach jej przerwania, czasie zabawy, o tym, jakie bodźce przedłużają ten czas.
Tom Chatfield, teoretyk gier, stwierdził, że największe gry zebrały całe terabajty danych o graczach. Dokładnie wiedzą, czym pobudzić i tłumić wydzielanie dopaminy. Dla ilustracji: optymalny odsetek kufrów, w których są rzeczy potrzebne graczowi, to magiczne 25 procent. Optymalna ilość przedmiotów potrzebnych do przeniesienia się na kolejny poziom gry to 15. Te proporcje sprawiają, że gracze spędzają przy grze najwięcej czasu. W niektórych krajach powstają regulacje prawne, których intencją jest zakaz implementowania najbardziej uzależniających mechanizmów gry.
Szlak mezokortykalny to efekt socjalizacji i cywilizowania istoty ludzkiej do funkcjonowania w [ultra-]kooperujących wspólnotach.
Porada: patrz na ludzkie charaktery przez filtr „fetyszu dostarczającego hormony szczęścia”
In. luxury ideology
Nasza kultura, także popularna, jest wręcz przepojona myślą przewodnią: „ludzie i ich cywilizacja to zło wcielone”. Ten prąd/wirus kontrkulturowy zdaje się przyciągać wszelkich pięknoduchów i buntowników. Zaryzykuję nawet twierdzenie, że obecność tego wątku (uderzanie w tę strunę światopoglądu postępowego) to podstawowy element uznania dzieła filmowego lub literackiego za nośnik „prawdy” lub aspirujące do statusu bestsellera.
Wątek widzimy w znanej wszystkim legendzie o Pocahontas, której jedną z iteracji jest niedawny film Avatar (2009, reż. James Cameron). Temat „ludzie i ich cywilizacja – źli, elfy i inni nieludzie – prawdziwa cywilizacja pradawnej mądrości i szlachetności” jest wałkowany aż do uprzykrzenia przez Andrzeja Sapkowskiego, autora cyklu o przygodach Wiedźmina, w niemal każdej filozoficznej pogawędce między bohaterami:
– Wasze większe miasta – narzekał krasnolud do wtóru skrzekliwych przekleństw papugi – jak jeden mąż pobudowaliście na elfich i naszych fundamentach. Pod mniejsze zamki i miasteczka położyliście własne fundamenty, ale na elewacje nadal bierzecie nasze kamienie. Przy tym cały czas powtarzacie, że to dzięki wam, ludziom, dokonuje się postęp i rozwój7.
We władaniu takich wizji ja sam byłem pogrążony i to jeszcze do całkiem niedawna – będąc właśnie pod przemożnym wpływem literatury i filmów. Miłośnikom sagi o wiedźminie Geralcie mogę tu zaproponować eksperyment: przeczytanie całości sagi pod kątem „propagandy przeciw cywilizacji ludzkiej zniewalającej i mordującej istoty cywilizacyjnie wyżej uplasowane” (to chyba rasizm, ale skierowany samozwrotnie, więc „legalny”, więcej s. 280). Dopiero hen, hen w ostatnim tomie sagi dowiadujemy się, że szlachetne elfy – mordowane za inność przez „ksenofobiczną dzicz ludzką” – same opanowały inny ze światów, dokonując holokaustu ludzi, których niedobitki służyły elfom jako niewolnicy.
Piękna wizja plemienia żyjącego w harmonii z naturą to m.in. wyparcie się dóbr doczesnych (brak nawozów sztucznych i – wspomnianej wcześniej – opieki dentystycznej), życie w harmonii z naturą, hojność i bezinteresowność, walka ze zmianami klimatycznymi, niewyuczona mądrość etc. Te i inne cechy przypisane są Germanom – pochodzą z traktatu Tacyta (ok. 55–120) pt. Germania… i są po prostu formą krytyki ówczesnego społeczeństwa Rzymu.
Wstawka o klimacie to taki mój mały autorski żarcik. Ma on swój łatwy do odszyfrowania cel. Wskazuje następującą wieczną prawidłowość:
Tak jak istnieją produkty i marki prestiżowe (np. BMW, iPhone), tak istnieją „ideologie prestiżowe”.
Prestiżem karmią się i grzmiące, wyniosłe autorytety, i słuchacze mogący delektować się poczuciem bycia awangardą moralności i postępu. Wstręt i pogarda do własnej grupy są narzędziem oddziaływania ponadczasowym, gdyż dostarczają narkotycznego poczucia bycia elitą, upoważniając przy tym do pouczania i pogardzania tymi z gorszymi poglądami. Perfidny autorytet moralny, jeśli tylko zdoła napoić swoje ofiary poczuciem hierarchicznej wyższości nad „hołotą i ciemnogrodem”, zdoła wmanewrować je w dowolną działalność, z jawną zdradą i ludobójstwem włącznie (»VII.7.D).
Wizja cudownego życia na łonie natury nie uwzględnia porażającego barbarzyństwa, w jakim żyła znaczna część ludów pierwotnych, a które wynikało m.in. z ograniczeń zdolności do wytwarzania żywności i – ogólnie – dostępu do zasobów zapewniających przetrwanie. Te braki powodowały kanibalizm (powszechny na całym świecie), ofiary z ludzi (podobnie), wojny kwietne w Ameryce Południowej oraz powszechnie występujące we wszystkich kulturach niewolnictwo.
Takie idealistyczne wizje dostarczają mocy moralnej i argumentów w sporach o prawo do posiadania terytorium, a więc znajdujących się na nim zasobów. Są z tego powodu poważnym narzędziem oddziaływania w polityce i geopolityce (patrz s. 547). W przypadku ludów aborygeńskich Ameryki Północnej popularną retoryką są m.in. słowa „biali ukradli ziemie Indian”, którym nieuprzejmie przeciwstawia się dokumentacja wojen między plemionami i konfederacjami plemion. W ich trakcie tereny podlegały ciągłym „wymianom populacji”8 – na długo przed przybyciem Europejczyków.
W krajach Zachodu na proroka wizji ludów dzikich jako „pokojowych dzieci natury”9 mianowano szwajcarskiego filozofa Jean-Jacquesa Rousseau (1712–1778). Jej przejawem jest poruszające wystąpienie indiańskiej aktywistki i aktorki Sacheen Littlefeather, która w 1973 roku w zastępstwie Marlona Brando odebrała statuetkę Oskara za najlepszą rolę męską. Miało to miejsce w czasie słynnej Okupacji Wounded Knee, protestu przeciw łamaniu przez rząd traktatów i akulturacji jawnie prowadzonej za pomocą instrumentów rasizmu i dyskryminacji instytucjonalnej. W grę wchodziło m.in. niszczenie i ignorowanie przez agencje rządowe tradycyjnej struktury klanowej − niekompatybilnej z zaawansowanym oprogramowaniem kulturowym współczesnego społeczeństwa (patrz esej «VII.3).
Chińscy badacze starożytnej myśli wojskowej dopatrzyli się niezwykłego podobieństwa w sytuacji geopolitycznej starożytnego chińskiego świata i wielobiegunowego porządku, a raczej nieporządku, który zaczął się kształtować już pod koniec lat 90. XX wieku37. Oba okresy są przewlekłym procesem erozji autorytetu i prestiżu jedynego hegemona „ogólnoludzkiej” cywilizacji. Można by więc postawić hipotezę, że w obu epokach podobne będą też prawidła przetrwania, budowania potęgi i toczenia konfliktów.
Na takich właśnie na poły filozoficznych podstawach bazowali dwaj współcześni nam chińscy analitycy Qiao Liang oraz Wang Xiangsui, którzy w 1999 roku opublikowali krótką broszurę pt. Wojna nieograniczona.
„Wojna nieograniczona” to taka, w której strony toczą zmagania we wszystkich sferach funkcjonowania wrogiego homeostatu. Celem jest rozprzęgnięcie wszelkich poddających się oddziaływaniom mechanizmów funkcjonowania zjawisk składających się na zjawisko ultrakooperacji. To życie polityczne, a więc i łączność obywateli z elitą rządzącą, dyplomacją, ekonomią, technologią, religią, życiem kulturalnym. Wrogie oddziaływania militarne mają zachodzić jedynie sporadycznie.
Autorzy, pułkownicy chińskiej ALW, stwierdzają, że terroryzm i działania destabilizujące w strefach wpływu mocarstw zachodnich są jedynie jednymi z wielu instrumentów, z pomocą których rozmaite podmioty, w domyśle także Chiny, toczą wojnę przeciw Stanom Zjednoczonym.
Jeden z polskich analityków, Mirosław Banasik, stwierdza, że wizje chińskich specjalistów wykraczają poza tradycyjnie rozumiane wymiary prowadzenia walki opisane w doktrynach państw zachodnich. Oczywiście mowa
tu o tzw. wojnach hybrydowych lub wojnach piątej generacji (5GW, duchowych). Banasiak formułuje następującą, wyjątkowo trafną tezę:
Zwycięstwa nie należy poszukiwać w fizycznym wymiarze, gdyż zmagania odbywają się poza tradycyjnie rozumianym polem walki.
Koncepcja wojny nieograniczonej opiera się na dowolnym oddziaływaniu (m.in. wsparciu finansowym) dla każdych działań, takich jak korupcja czy działalność przestępcza, słowem wszystkiego, co ma paraliżować usieciowione relacje społeczne. Przy tym „poziom prowokacji należy utrzymywać
poniżej granicy, w której atakowane państwo może utracić wszystkie posiadane zdolności. […] Oddziaływanie na te elementy funkcjonowania państwa, na które [ataku] przeciwnik się nie spodziewa, a które są szczególnie wrażliwe na tego typu aktywność”.
Innymi słowy, zrozumienie prowadzenia wojny nieograniczonej wymaga zmiany mentalności i odejścia od tradycyjnego pojmowania sposobu toczenia
konfliktów zbrojnych. W analizie działalności organizacji pozarządowych
stwierdzam:
„Aktualnie posiadane przez państwa Zachodu mechanizmy obronne, takie jak prawa cywilne i karne, służby tajne i mundurowe oraz obyczajowość i percepcja zagrożeń przez populację, to instrumenty obronne niemające punktu styku z aktami wojny hybrydowej”.
Wynika to z tego, że działania wrogie (tj. osłabiające spójność społeczną, erodujące zaufanie na linii władza–obywatele i in.) zaprojektowane są tak,
aby nie dało się ich sklasyfikować jako działań oficjalnie zidentyfikowanego przeciwnika geopolitycznego. Przykładem bezradności percepcyjnej jest niewątpliwie prowadzona kampania medialna kształtująca mentalność kobiet w Polsce, ale też w innych krajach Zachodu. Użytkownik portalu Wykop zestawił fakt deficytu kobiet stanu wolnego w Polsce, sięgający kontestowanej wartości jednego miliona, z ogólnym tonem tekstów portalu Onet, które zdają się promować małżeństwa z obcokrajowcami, promują hipergamię i rozwiązłość, a przy tym deprecjonują Polaków jako kandydatów na małżonków. Drugim kazusem, świetnie udokumentowanym przez amerykańskie agendy rządowe, jest wykrycie finansowania ekstremistycznych organizacji klimatycznych przez fundacje chińskie.
W zbiorze pojęć kosmologicznych należącym do chińskiego dorobku koncepcyjnego pojawia się Święty Mąż (Shengren 聖人). To człowiek, który potrafi z aktualnego stanu spraw wywieść to, co dopiero się zdarzy. Taka istota „grokuje” naturę Dao, czyli uniwersalną zasadę wszechrzeczy, zgodnie z którą zjawiska dzieją się w ten, a nie inny sposób. Tak dostrojona do Praw Natury, praw zawiadujących Wszechświatem osoba mogła zobaczywszy zaczątek, pojąć koniec.
„Odrzuć pustkę, ułudę, by dostrzec pełnię, prawdziwy świat”, głoszą nauki buddyjskie. „Mów prawdę, a prawda cię wyzwoli”, nawoływał Jezus. „Oko widzi tylko to, co umysł gotowy jest przyjąć”, zauważył Henri Bergson. Wszystkie te i podobne dyrektywy podsuwają myśl, że należy odrzucić swoje przekonania, przesądy, często zawodną wiedzę, aby spojrzeć na problem w sposób nowy, zwykle znoszący mentalne blokady i umożliwiający jego błyskotliwe rozwiązanie.
O takich błyskotliwych rozwiązaniach pisze Mistrz Sun w swojej Sztuce wojny – w kontekście wygrywania bitew i wojen. Starożytny strateg naucza nas, że metodą zwyciężania jest dla Mistrza Wojowania zdolność rekonfiguracji i rekonceptualizacji aktualnego i przyszłego stanu dwóch składników siły oddziaływania: zheng i qi2. Dowódca natchniony, któremu uda się dostroić do ich dynamicznych przemian i fluktuacji, będzie niezwyciężony.